piątek, 27 maja 2016



Dzieci w swoim zachowaniu i pytaniach są bardzo bezpośrednie…
Dla nich pytania to po prostu pytania, nie ważne jak osobiste i jak bardzo wprost, one tylko oczekują odpowiedzi i tak było i tym razem. Dzień Ojca, to ten dzień, w którym na przedstawienie zaproszeni są wszyscy tatusiowie, zajmują miejsca, dzieci z ogromnymi uśmiechami szykują przedstawienie i rysują laurki… Tylko mała Agatka wie, że krzesełko gotowe dla jej taty zajmie mama, że wierszyki ze słowem Tata nie trafią do jej taty, że każde dziecko z radością wręczy swoje działo Panu siedzącemu na krzesełku i robiącemu mu zdjęcia a ona wtuli się mocno w mamę z nadzieją, że drzwi zaraz się otworzą i przyjdzie tata… To ten czas, w którym 4,5 letnia dziewczynka musi zmierzyć się z pytaniami, „Dlaczego nie ma twojego taty?, Gdzie twój tata?, Dlaczego do Ciebie przyszła mama? ”. Mama zawsze powtarzała, aby odpowiadać: „ Tata jest w pracy” albo „Tata wyjechał”, no tak, ale co jeśli ja wiem, że to wcale nie jest prawdą… Nieświadome tego, co się dzieje małe, niewinne, bojące się pytań dziecko postanawia, że już nigdy nie wróci do tego miejsca… Nie pewna tego, co robić, nierozumiejąca tego, dlaczego tak musi być Agatka rozpoczyna czas, w którym pobyt w tym miejscu jest koszmarem… Łzy, krzyk, niechęć chodzenia do tego miejsca stając się codziennością, nikt nie wiem, dlaczego nastąpiła tak nagła zmiana, dlaczego dziewczynka, która dotychczas chodziła do przedszkola z uśmiechem nagle chce z niego uciec. Nie potrafiłam im tego wytłumaczyć, byłam małym dzieckiem, od którego oczekiwało się wyjaśnień, tym dzieciak, które nigdy nie usłyszało jak jest naprawdę… Kryzys minął, przedszkole stało się bezpieczne, czas stał się radosny, ale mama nadal była i mamą i tatą…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz